Drugi festiwalowy wieczór w Sopocie należał do Henryka Miśkiewicza. Głównym punktem programu był poświęcony mu benefis, który zgromadził na scenie muzyków bliskich artyście i od lat związanych z jego drogą w jazzie.

Zanim przyszła pora na tę część koncertu, publiczność usłyszała kwintet Szymona Miki. Później scena zmieniła się w miejsce spotkania ludzi, których łączy Miśkiewicz — były wspólne granie, powroty do ważnych momentów i koncert bez zbędnej celebracji, za to z wyraźnym ciężarem nazwisk. To był jeden z mocniejszych punktów tegorocznej odsłony Sopot Jazz Festival.

źródło: facebook.com/MiastoSopot